Test roweru Trek Session- Bert Freeride Blog

Przyszedł czas na zrobienie testu roweru, na którym jeździłem w poprzednim sezonie. Dlaczego robię to dopiero teraz? Bo chciałem wiedzieć o nim wszystko, tak żeby znać każdy aspekt jego użytkowania. Jeżeli w przyszłości planujesz zakup Treka, to ten wpis jest dla Ciebie. Zapraszam Cię na mój Test roweru Trek Session.

Testowany przeze mnie rower to budżetowa wersja uznanego na świecie zjazdowca, w rozmiarze ramy L. Przy Treku słowo budżetowa brzmi trochę abstrakcyjnie, ale jest to najtańszy wariant na tej ramie (17,5 tys zł). Jego drożsi bracia to Trek Session 88 (22 tys zł) i 9.9 (47 tys zł). W zależności od rocznika, nazwy te nieco się różniły- głównie w numerkach albo przedrostkach. Oprócz nazwy, rocznika i koloru, rower ten zmienił się nieznacznie na przestrzeni lat. Różniły się, z roku na rok, malowaniem i drobnymi zmianami w główce i górnej rurze ramy. Może to świadczyć o tym, że jest to  po prostu bardzo dobry system, który nie wymaga ciągłych zmian. Rocznik obecny 2017 (rama), różni się od mojego 2016 jedynie kolorem. Dzięki temu na rynku wtórnym krąży sporo części wymiennych, które mogą pasować akurat do naszego rocznika. Żeby mieć pewność kompatybilności, najprościej napisać do producenta z zapytaniem, czy na przykład wahacz z rocznika 2012 będzie pasował do naszego z 2015.

Obejrzyj filmik z odbierania mojego Treka.

Jakie są podstawowe różnice pomiędzy modelami tego roweru?

Najtańszy 8, od droższego 88 różni się osprzętem; gorszy damper, hamulce i przerzutka z manetką, rama jest ta sama, w tej samej aluminiowej wersji. Według mnie jest to niedopuszczalne, że w obu rowerach jest ten sam amortyzator. Nie wiem, czy kiedykolwiek kupiłbym Treka 88, wiedząc, że z przodu znajduje się w nim najbardziej budżetowa wersja od Rock Shoxa- zwykły Boxxer RC! Inni producenci mają podobny podział: najtańszy model- Boxxer RC, średni model- Boxxer Team, najdroższy model- Boxxer World Cup/Foxy/Bosy. W najdroższym modelu, Trek Session 9.9 otrzymujemy już bardzo dobry osprzęt i karbonową ramę.

Co znajdziemy w pudełku?

W fabrycznie nowym Treku Session 8 otrzymujemy:

  • Podstawowy amortyzator RockShox Boxxer RC
  • Podstawowy damper Kage RC
  • Hamulce Sram Guide R
  • Przerzutkę Sram GX
  • Koła i piasty DT Swiss FR 2150
  • Kokpit od Bontragera (marka wykupiona przez Treka)

Dodatkowo oczywiście kartę gwarancyjną, instrukcję obsługi i naklejki zabezpieczające ramę.

Nie będę robił tutaj testu każdej z części. Powiem tylko, że bardzo dobrze ze sobą współgrają tworząc spójną całość.

Przejdę teraz do najważniejszej sprawy, czyli pracy zawieszenia.

Jak wspomniałem wyżej, system ten zmienił się nieznacznie, więc z pewnym przybliżeniem można odnosić to także do poprzednich roczników. Rama w roczniku 2017 jest identyczna. Głównym czynnikiem, który wpływa na świetną pracę ram Session (oraz większości rowerów MTB od Treka, bo system ten znajdziemy w innych rowerach, ), jest uciekający/pływający damper- Full Floater.

W niektórych rowerach damper zginany jest z jednej strony, z drugiej zamocowany na stałe do ramy. W innych zginany jest z dwóch stron na raz. W ramie Session, damper zginany jest z jednej strony, a dolne mocowanie dampera, porusza się w tę samą stronę, tyle że wolniej. Dzięki temu dolna część dampera „ucieka” górnej części. Ilustruje to animacja mojego autorstwa. Różowe linie to trajektorie punktów.

Floating Floater Trek Session animation

UWAGA!!! Animacje robiłem tylko w celach dydaktycznych; nie są zachowane żadne kąty i odległości. Robione na oko.

Powiem szczerze, jest to najlepszy system z jakim miałem do czynienia.

Rower po najtrudniejszych elementach jedzie gładko. Raczej klei się do podłoża, lecz przy odpowiedniemu ustawieniu zawieszenia, potrafi być bardzo skoczny. Jest bardzo stabilny i wykonuje to co chcę żeby wykonał. Stabilnie zachowuje się też w powietrzu- nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek leciał na nim „na dziobaka”. Nie mogę powiedzieć o pracy zawieszenia choćby jednego złego słowa- jestem zachwycony.

Następny system ABP (Active Break Pivot) zapewnia pracę zawieszenia nawet podczas hamowania. Tu również muszę przyznać, że działa to bez zarzutu. Kolejną sprawą jest to, że  Session bardzo szybko daje się wyczuć. Osoby, którym dawałem się przejechać mówiły, że czuły się jakby jeździły na tym rowerze od dawna- po prostu wsiadasz i się nie martwisz. Do niektórych rowerów trzeba się przyzwyczaić- ten jest bardzo intuicyjny, naturalny. Pozycja rowerzysty jest bardzo wygodna, nigdy nie bolały mnie plecy, tak jak potrafiły mnie boleć na innych rowerach (wiem, że mogła być to kwestia źle ustawionego kokpitu, ale w tym rowerze ten problem nie wystąpił ani razu, a ustawienia kokpitu zmieniałem po kilka razy). Za to wszystko daję Trekowi 10/10.

Rama posiada zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne prowadzenie przewodów. Miło, że producent pozostawia nam wybór. Kolejnym bardzo fajnym patentem (z którego ani razu nie skorzystałem) jest Mino Link. Działa to w ten sposób, że wystarczy rozkręcić jeden wahacz i jego nakrętkę obrócić o 180º. Skutkuje to podwyższeniem wysokości suportu o 10 mm i zwiększeniem kąta główki ramy o 0.5º (co daje z 63.6º, 64.1º). Nigdy nie korzystałem z tego, bo lubię niskie rowery i jeżdżę typowo zjazdowo. Taka zmiana uczyniłaby rower mniej agresywny, przystosowany do łatwiejszych, nieco mniej stromych tras. Zmiana kąta główki wpłynęłaby na gorszą sterowność i stabilność. Dodatkowy centymetr z wysokości suportu podwyższyłby środek ciężkości. Szczerze wątpię, czy odczułbym różnicę, ale po prostu nigdy tego nie zmieniałem. Mimo wszystko, bardzo udany pomysł i z pewnością wiele osób z tego korzysta. Fabrycznie rower przychodzi do nas w wersji „bardziej zjazdowej”.

Trek Session DH 2016 test, Mino Link- Bert Freeride Blog

Wystarczy obrót małej nakrętki

 

Wygoda użytkowania.

System zawieszenia, w budowie jest bardzo prosty. Nie znajdziemy tu jakichkolwiek udziwnień i cały rower dokręcimy podstawowym zestawem kluczy imbusowych. Osadzenie kluczy we wszystkich miejscach jest wystarczająco głębokie, żeby pewnie manipulować śrubami. W rowerze nie znajdziemy trudno dostępnych miejsc, co bywa uciążliwe na co dzień. Gdy robi się mokro, to damper nie jest narażony na bezpośredni kontakt z błotem wyrzucanym spod kół. Dlatego, że pomiędzy nim a tylnym kołem jest rura podsiodłowa, która skutecznie go zabezpiecza. Dzięki temu rower jest łatwy w myciu. Błoto nie gromadzi nadmiernie w trudno dostępnych miejscach. Problem podczas mycia jest taki, że na matowym lakierze widać każdą smugę, ale nie traktowałbym tego jako wadę- czarny mat, to czarny mat. Co do lakieru to jego podatność na rysy jest normalna, ale tylko części matowej (matowy jest tylny trójkąt i dolny wahacz). Część z połyskiem (czerwone wahacze) mają większą tendencje do rys. Po pierwszym wyjeździe mój wahacz zarobił spory ubytek lakieru, aż do gołego aluminium (ten wahacz sprawił mi więcej problemów, ale o tym później). Raczej miałem pecha, niż była to wina źle wykonanego lakierowania, ale podczas pierwszego wyjazdu mocno mnie to zasmuciło. Rysę zareklamowałem, ale Trek odrzucił gwarancję z powodu uszkodzenia mechanicznego- rozumiem. Ale nie rozumiem w takim razie, na jakiej zasadzie działa gwarancja na lakier. Jedynie na odbarwienia od promieni słonecznych?- bez sensu. Jak się później dowiedziałem, podobno Trek słynie ze słabego lakieru.

Trek Session 8 DH 2016 lakier- Bert Freeride Blog

Ubytek zamalowałem (na zdjęciu niezamalowane), ale mimo wszystko, jego rozmiar robi wrażenie

Wykręcanie tylnego koła w tym rowerze nie stanowi żadnego problemu. Ułatwia to przerzutka, która posiada blokadę pozycji. Kiedy chcemy zdjąć koło, odchylamy wózek przerzutki, klikamy blokadkę i mamy już luźny łańcuch, który nie będzie nam sprawiał problemu. Na uwagę zasługuje też tylna sztywna ośka. Można wykręcić ją na dwa sposoby: albo klasycznie, przy pomocy imbusa 6, albo czymkolwiek co da włożyć się w otwory przy główce ośki. Ja najczęściej robiłem to imbusem 5. Mały bajer, a cieszy, czasem może uratować sytuację, kiedy trzeba awaryjnie odkręcić koło, a nie wzięliśmy imbusa 6.

Test Trek Session 8 DH 2016, tylna oś- Bert Freeride Blog

Od lewej widać gniazdo na imbusa, dalej otwory, którymi można wykręcić oś. Nie wiem czy są one do tego zrobione, czy bardziej do zmniejszenia wagi, ale działają.

Podsumowując, rower jest bardzo przyjemny w pielęgnacji i drobnym serwisie.

Gwarancja producenta, doradztwo techniczne.

Jako pierwsi właściciele, na aluminiową ramę i wahacze, otrzymujemy aż trzy lata gwarancji, na wersję z włókna węglowego- dwa lata. Co ważne, Trek podchodzi do tego bezproblemowo i większość reklamacji akceptuje z miejsca. Dodatkowo mamy zapewnioną roczną gwarancję na lakier i naklejki, ale jak widać na moim przykładzie, nie do końca działa to tak jak powinno. Pomoc on line, zasługuje tutaj na uznanie. Po wypełnieniu formularza z zapytaniem na stronie producenta, zazwyczaj już po jednym dniu otrzymujemy odpowiedź.

Co bym zmienił

Za te pieniądze, trochę dziwnie pasuje do całości amortyzator: Boxxer RC. Chociaż mimo wszystko daje on radę. Chyba bardziej dokonałbym zmiany dampera. Kage RC, ma zbyt mało regulacji. Wydaje mi się, że z lepszym damperem ten rower byłby znacznie lepszy.

Problemy.

Czas na opisanie moich problemów z tym rowerem. Niestety zaczęły się one już od samego początku. Po wyjęciu z kartonu okazało się, że hak przerzutki był wygięty. Na tyle mocno, że nie dało się normalnie jeździć. Producent szybko przysłał mi nowy hak. Drugi problem był bardziej skomplikowany i nie dotyczył Treka, a komponentu innej firmy- mowa o amortyzatorze. Po jakimś miesiącu, może dwóch, wytarła się prawa laga. z czarnego, zrobiło się srebrne. Dodatkowo przestała działać regulacja kompresji. Naprawa gwarancyjna trwała dosyć długo, ale w końcu odebrałem amortyzator z serwisu. Laga została naprawiona, ale kompresja, jak nie działała, tak nie działała. Niestety nie miałem możliwości ponownego odesłania tego na gwarancję (bo tego samego dnia jechałem na wyjazd). Skutkowało to tym, że cały jeden wyjazd jeździłem bez kompresji- fatalnie. Po powrocie zająłem się reklamacją. Ponownie, naprawa trwałą bardzo długo, przez co ominął mnie jeden tygodniowy wyjazd w Alpy… Wielka szkoda. Przy odbiorze amortyzatora dowiedziałem się, że wymienione zostały dolne i górne lagi, oraz tłumik (z łaską, rzekomo nie powinien zostać wymieniony na gwarancji, bo jest to uszkodzenie mechaniczne- jak można uszkodzić tłumik, serio?). Naprawa przekroczyła koszt nowego amortyzatora! Przyszedł czas na wyjazd. Już drugiego dnia laga przetarła się ponownie, to samo z kompresją! Kolejny wyjazd jeździłem bez kompresji i praktycznie kilka razy na zjazd dobijałem amortyzator. Tego było już za wiele. Zrobiłem sporą aferę. Poskutkowało to tym, że dostałem nowiutki amortyzator, tyle że wyższy model- Boxxer Team. Jest to uczciwa rekompensata (Boxxer Team kosztuje około 6 tysięcy zł, Boxxer RC około 3 tysięcy) ale jeśli miałbym wybór, to chyba wybrałbym poprzedniego RC, żeby tylko nie mieć z tym tyle problemów. Szkoda też, że obecny amortyzator ma błyszczące dolne lagi zamiast matowych, oraz białe naklejki zamiast czerwonych.

 

Got brand new Boxxer Team from Trek Bikes, thanks :). #bertfreeride #downhill #boxxer #trek #trekbikes #rockshox #team #charger #black #coil #bikes #biker #bikers #gift

Post udostępniony przez bertfreeride (@bertfreeride)

Po tym myślałem, że problemy z moim Trekiem się skończyły. Jak się później okazało, byłem w błędzie. Wszystko ujawniło się podczas przygotowywania roweru do sezonu 2017. Odpowiedź znajdziesz w poniższym filmie, w którym rozebrałem ramę i zrobiłem przegląd łożysk po sezonie

 

Jak widać na miniaturce- pękł mi wahacz. Na filmie widać dokładnie pęknięcie w dużym przybliżeniu. Z moich obserwacji wynika, że miał on wadę fabryczną. Po przeciwnej stronie pęknięcia jest widoczna wypływka materiału, która prawdopodobnie powodowało nierównomierne naprężenia. Kiedy piszę ten test, to nowy wahacz już do mnie jedzie (wraz z łożyskami). Sprawa też trwała nieco dłużej, ponieważ producent nie miał na stanie wahaczy w tym kolorze. W końcu jakoś je załatwił, więc rama pozostanie w oryginalnym kolorze. Co ciekawe starego wahacza nie musiałem odsyłać.

Test Trek Session 8 DH 2016, pęknięty wahacz -Bert Freeride Blog

W otworze widoczna jest wypływka materiału, która moim zdaniem spowodowała pęknięcie. Są to jedynie moje przypuszczenia- ekspertem nie jestem

Jak widać problemów z rowerem miałem sporo. Najbardziej poważny, który zapewnił mi najwięcej problemów był ciągle psujący się amortyzator. Nie było to w pełni zależne od Treka, bo komponent nie był robiony przez Treka. To, że awarie i wady się zdarzają jest zrozumiałe. Jednak nie rozumiem dlaczego serwis gwarancyjny, zamiast wymienić amortyzator, wydał więcej niż jego wartość, na jego naprawę. Największy problem stał właśnie po stronie serwisu. Problemy związane ściśle z Trekiem nie były aż tak szkodliwe. Chociaż pęknięty wahacz zawsze budzi niepokój. Co do wygiętego haka to było to po prostu złe pierwsze wrażenie.

Podsumowanie

Z podsumowaniem mam lekki problem. Z jednej strony jestem tym rowerem zachwycony: znakomita praca zawieszenia, bardzo ergonomiczne użytkowanie, długa gwarancja i świetny wygląd. Z drugiej strony miałem z nim za dużo problemów. Dlatego ciężko jest mi jednoznacznie odpowiedzieć na proste pytanie „czy jesteś z tego roweru zadowolony?”. Podejrzewam, że miałem zwykłego pecha, bo nigdy nie słyszałem, żeby ktokolwiek miał kiedyś aż tyle problemów z jakimkolwiek nowym rowerem. Po prostu nie mogłem o nich nie napisać w tym teście. Jeżeli masz okazję kupić ten rower, nie ważne nowy, czy używany, to szczerze mogę go polecić, bo praca zawieszenia jest wspaniała.

 

 

Zalety

  • Świetna praca zawieszenia
  • Bezproblemowe użytkowanie
  • Łatwość serwisowania
  • Piękny wygląd
  • Uczciwa gwarancja…

Wady

  • … która jednak sprawiała trochę problemów
  • Cena, w tej cenie można kupić nawet wypasiony rower na węglu.

 

 

Dostaję od Was sporo pytań na temat tego roweru. Jeżeli nadal macie jakieś pytania, najlepiej zadajcie je tutaj, żeby mogli na nich skorzystać też inni. Jeżeli macie jakieś doświadczenia z tym rowerem to podzielcie się nimi w komentarzu pod spodem.

 

  • z rowerem pieszo

    No niestety nie jesteś jedynym właścicielem Treka który często jest unieruchomiony awarią. Ja czterokrotnie miałem problemy. Za każdym razem podczas wyjazdu.

    • W przypadku amortyzatora wina leży po stronie serwisu, co do wahacza to dostałem nowy bez gadania. Wiadomo, że nie powinno być aż tylu problemów. Jaki masz rower, też Session?