Ten wpis nie ma na celu obrażania kogokolwiek, napisałem go w lutym, ale publikuje dopiero teraz

Jako osoba dodająca filmy na YouTube (żeby nie powiedzieć youtuber) o tematyce rowerowej, mam styczność z innymi twórcami o podobnej tematyce. Od kilku miesięcy zauważyłem pewną tendencję a bardziej modę o której chciałbym tutaj napisać. Mianowicie Stunt na rowerach MTB, a dokładniej na zjazdówkach. Na wielu takich kanałach oglądalność można liczyć nawet w setkach tysięcy, więc coś musi być na rzeczy.

Tak, nie pomyliłem się, Stunt na rowerach zjazdowych! Najpierw zacznę od tego czym jest Stunt, dla osób które pierwszy raz słyszą to pojęcie.

Stunt to dyscyplina rowerowa, a pierwotnie motocyklowa, polegająca na wykonywaniu sztuczek na zazwyczaj płaskim podłożu. Jest to tym samym, czym dla BMX jest Flatland.- proszę nie traktować tej definicji jako encyklopedycznej.

Dyscyplina ta kompletnie mnie nie interesuje, znacznie bardziej wolę oglądać Trial, prawdopodobnie dzięki filmom z Dannym Macaskillem. W każdym razie nigdy nie miałem zamiaru próbować ani Stuntu, Flatlanda, czy Trialu.

Jak wiadomo rowery zjazdowe służą do zjazdów

Są to zazwyczaj najcięższe z rowerów, posiadają najwięcej skoku w amortyzatorach, powyżej 200 milimetrów. Generalnie już sama jazda po płaskim nie sprawia szczególnej przyjemności na takim rowerze. Dopiero przy zjazdach pokazuje on swoje zdolności i charakter. Dlatego niejeden zjazdowiec widząc te wyczyny na zjazdówkach, podśmiechuje się z tego. Ciężko jest mi powiedzieć dlaczego ktoś wpadł na pomysł, żeby uprawiać na nich Stunt, czy Trial. Chociaż mam na to pewną teorię:

Przywołam tutaj kolejną odmianę kolarstwa górskiego, a konkretnie odmiany Downhillu- Urban Downhill. Jak sama nazwa wskazuje jest to po prostu zjazd po mieście. Bardzo widowiskowa dyscyplina i śmiem twierdzić, że bardziej niebezpieczna od tradycyjnego zjazdu. W wielu miejscach na świecie naprawdę ma to sens. Od kilku lat organizowane są zawody światowej rangi w Urban DH w miastach takich jak Valparaiso w Chile, Manizales w Kolumbii i Taxco w Meksyku. Jak widać Ameryka południowa przoduje w tej dziedzinie. Mimo wszystko nadal jest to traktowane jako coś nowego i innego od tradycyjnego zjazdu, więc liczba uczestników w takich zawodach jest znacznie mniejsza niż w Downhillu. Ciekawostką jest, że w czołówce Urban DH mamy naszych sąsiadów, Tomasa Slavika z Czech i Filipa Polca ze Słowacji- chociaż w tym sezonie nie było o nich tak głośno. Nawet w Polsce zaczęły pojawiać się zawody tego typu. Dwa lata temu sam brałem w nich udział, ale krótkie trasy, często wymuszone i z wieloma wypłaszczeniami szybko mnie do tego zniechęciły. Po prostu muszą być do tego warunki fizyczne, czyli przewyższenie. Poniżej zwycięski przejazd finałowy na zawodach Taxco Urban Downhill z 2017.

Może to było swego rodzaju inspiracją, żeby zacząć jeździć na zjazdówce w scenerii miejskiej. Rozumiem to bo osobiście bardzo podobają mi się te trasy- szkoda tylko u nas nie ma warunków żeby taki sport uprawiać.

O ile…

…w przypadku latania gapów ze schodów jestem w stanie zrozumieć sens posiadania zjazdówki, o tyle w przypadku typowo stuntowych sztuczek, zjazdówka wręcz kłuje mnie w oczy. Z jednej strony można powiedzieć, że dużo lepiej byłoby robić takie rzeczy na rowerze trialowym. Z drugiej, że powstaje nowa dyscyplina street trialu z elementami urban downhillu- czemu nie?

 

Technicznie rzecz biorąc wcale nie różni się to od jeżdżenia po miastach na snowboardzie czy nartach. Gdzie zazwyczaj potrzebna jest wyciągarka aby sportowiec mógł osiągnąć prędkość do najechania na przeszkodę. Tego rodzaju sporty zimowe są już od lat i nikogo to nie dziwi.

Przejdźmy teraz do bohaterów mojego wpisu

Na pierwszym filmie widzimy Norbiego Urban DH. Samym nickiem bezpośrednio nawiązuje on do odmiany downhillu, którą opisałem wyżej. Moim zdaniem prezentuje on najwyższy poziom spośród wszystkich zjazdówkowych stunterów. Widać, że jego filmy robione są z pomysłem. Do tego prezentuje moim zdaniem najbardziej techniczne ewolucje. Jego rower to Demówka na węglu z 2014.

Drugi z nich to niejaki Petarda, który również jeździ na Demówce- nieco starszej. Uważam, że jego filmy są nudne, mają bardziej charakter POV. Jednak patrząc na wyświetlenia i ilość subskrybentów większość osób się ze mną nie zgodzi.

 

Nie chcę dodawać tutaj wielu filmów, ale uwierzcie mi że jest tego pełno- co chwila pojawia się jakiś nowy zawodnik. Jednego nie można odmówić chłopakom- zajawki. Widać, że lubią to co robią i zarażają tym innych. Dodatkowo dobrze się przy tym bawią.

Wystarczy wejść na pierwszą lepszą grupę rowerową na Facebook’u by zobaczyć zapytania w stylu „czy ten rower nada się do stuntu?”, „jaki rower do stuntu?” etc. Jakkolwiek by tego nie nazwać to się dzieje i rozwija. Jestem ciekawy jak będzie to wyglądało w przyszłości. Dajcie znać co o tym myślicie? Śmieszy Was to a może jesteście zachwyceni? Dajcie znać w komentarzach.