Recenzja filmu rowerowego unRal

Ostatnio pisałem o moich oczekiwaniach dotyczących filmu rowerowego unReal. Wczoraj byłem na seansie i napiszę teraz co myślę o filmie, a ponadto podzielę się kilkoma ciekawymi informacjami na temat filmu.

Film polegał na tym, że każdy z riderów najpierw pokazany był w realnym świecie. Jeden przyrządzał hamburgery, drugi biegł na złamanie karku do biura, a trzeci dostawał ochrzan od szefa. Ogólnie każdy był znudzony swoim życiem i rutyną, z którą musiał żyć. Wszystko zmieniało się kiedy rowerzyści przenosili się, uciekali, do świata nierzeczywistego- świata unreal. Wtedy zaczynały się sekwencje rowerowe.

Było ich kilka i nie wszystkie zrobiły na mnie wrażenie,. Na niektórych wręcz byłem znudzony. Pierwszy fragment rowerowy spodobał mi się ze względu na scenerie. Fragment był nagrywany nocą dzięki czemu klimat był nieco mroczny i artystyczny, dodając do tego styl jazdy Breta Rheedera widać, że musiało to wyjść dobrze. Nagranie sekwencji nocą, paradoksalnie, wymagało dobrego oświetlenia, ale trudy ekipy z pewnością się opłaciły. Następny segment, który mi się spodobał, nagrywany był na lodowcu. Pierwsza scena zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Widzimy Agiego wspinającego się po lodowcu na górę ze swoim rowerem na plecach, by chwilę później z niego zjechać. Na oddaleniu widać było, że rowerzysta był jedynie kropką w porównaniu do ogromnego lodowca. Fragment kończy się pięknymi przyspieszonymi ujęciami typu timelaps. Co ciekawe, Graham Agassiz wraz z Camem McCaulem spędzili aż dwa tygodnie na miejscu, szukając i budując linie do jazdy.

Nie mógłbym nie wspomnieć o fragmencie Brandona Semenuka. Cała magia polega na tym, że prawie cały fragment to jedno ujęcie. Gdyby nie ten fakt, to byłby to niczym nie wyróżniający się epizod. Brandon najpierw zjeżdża na swoim slopestyle’owym rowerze z nieprawdopodobną lekkością i płynnością. Potem rzuca rowerem w krzaki (to jego stary numer) i wsiada na zjazdówkę, na której jedzie do końca trasy. Po obejrzeniu tego fragmentu zastanawiałem się w jaki sposób zdołali nagrać tak długie ujęcie na jeden raz. Helikopterem? Dronem? Później dowiedziałem się, że Semenuk został nagrany z samochodu. Do nagrania tego kilku minutowego fragmentu budowali trasę przez miesiąc.

Kolejnym fajnym momentem w filmie była ziemna zamieć- Dirt Blizzard. Z nieba leciały drobinki ziemi, taki deszcz, tyle, że zamiast wody ziemia. Wyglądało to niesamowicie i oglądało się po prostu przyjemnie, aż miałem ochotę potaplać się w błocie. Najbardziej spodobało mi się ujęcie, w którym jeden z rowerzystów dosłownie przebija się przez kupę ziemi nasypaną tuż za wybiciem i rozbryzguje ją dookoła.

Ostatni ciekawy segment skojarzył mi się z filmem Sezon 2 Kuby Gzeli. Brett Rheeder, Tom van Steenbergen i Cam McCaul zabawili się w kowboi, sprawdźcie sami dlaczego. W trakcie nagrywania tego odcinka Bret Rheeder miał stłuczkę z koniem, wskutek której połamał obręcz i ramę roweru (ramę wartą 25 tysięcy złotych!)

Co nie spodobało mi się w filmie? Muzyka. Niektóre utwory według mnie nie pasowały. Jak dla mnie za dużo było spowolnień. Trochę mi się już to znudziło. Myślę, że gdyby było ich mniej to zrobiłyby o wiele lepsze wrażenie. Przede wszystkim zabrakło mi tego co dzieje się po jeżdżeniu, co pojawiało się w starszych filmach tego typu, a zniknęło na dobre w większości obecnych- imprezy, demolka, wybuchu i takie tam. Kto oglądał, ten na pewno wie o co mi chodzi.  Uważam, że współczesne filmy stały się zbyt grzeczne i tyle.

Co spodobało mi się w filmie (oprócz umiejętności riderów) ? Widoki. Niektóre ujęcia wyglądały jakby wycięte z jakiegoś programu przyrodniczego. Malownicze, surowe krajobrazy. Wschody i zachody słońca, księżyc, gwiazdy i wiele, wiele innych, które pokazywały piękno przyrody i urozmaicały realizację. Film unReal podobał mi się, ale nie do końca tego się spodziewałem. Widoki, efekty były świetne, o umiejętnościach riderów nie wspomnę. Muzyka jak dla mnie mogłaby być lepsza. Doszedłem do wniosku, że zamiast oglądać takie filmy, wolę pojeździć na rowerze. I tego będę się trzymał. Mniej oglądania, więcej jeżdżenia! Tak czy inaczej, na kimś, kto nigdy podobnego filmu nie oglądał, unReal zrobiłby ogromne wrażenie.