Podsumowanie sezonu 2017!

Wraz z ostatnim wyjazdem do Czarnej Góry oficjalnie zakończyłem swój sezon 2017. Przyszedł czas, na Podsumowanie sezonu 2017!

Dla mnie sezon rowerowy 2017 rozpoczął się późno. Niestety nie mogłem znaleźć czasu, żeby jeździć. Praktycznie każdy weekend miałem zajęty czymś innym. Aż do lipca na rowerze w górach byłem praktycznie kilka razy. Jednak nie smuciło mnie to jakoś szczególnie bo miałem asa w rękawie.

Dlatego nie będę się za bardzo rozpisywał o tym co było przed lipcem, bo prawie nie było niczego. Jednak zrobię to ze względu na podsumowanie.  Pod koniec grudnia zakupiłem pierwszego BMX’a, żeby mieć kontakt z rowerami. Jeździłem wyłącznie na krytym skate parku. Pierwotnie planowałem go sprzedać po zimie, ale tak bardzo polubiłem jazdę na nim, że zostawiłem go w rodzinie.

Sezon rozpocząłem w kwietniu, od jazdy na wypożyczonym rowerze w Srebrnej Górze. Nie są to do końca moje klimaty, ale było fajnie. Podczas tego jednodniowego wypadu nagrałem film na YouTube:

 

 

Później miałem długą przerwę. W tak zwanym międzyczasie wyskoczyłem do Koutów nad Desnou- jednej z moich ulubionych miejscówek. Był to mój pierwszy typowo zjazdowy wyjazd. Dodatkowo po raz pierwszy na SPD. Niestety po tym dwudniowym wyjeździe znowu zaliczyłem długą przerwę. W czerwcu na rowerze byłem tylko raz.

Wraz z początkiem wakacji wyjąłem mojego asa z rękawa!

 

Moim asem był ponad dwumiesięczny wyjazd do austriackiego Schladming, gdzie budowałem trasy i jeździłem na rowerze. Jeździłem przynajmniej dwa dni w tygodniu, przez ponad dwa miesiące. Szczerze mogę powiedzieć, że podczas mojego pobytu w Schladming, osiągnąłem formę prawdopodobnie najlepszą w życiu. Ze Schladming dodałem kilka filmów na kanał, które ułożyłem w playlistę Schladming 2017.

Podczas wyjazdu wydarzyła się niemiła sytuacja, która postawiła pod znakiem zapytania dalszą jazdę na moim rowerze. Pęknięta rama spowodowała, że przez kilka dni nie jeździłem na swoim rowerze. Później zdecydowałem się jednak nadal ją użytkować pomimo wady. Po powrocie ze Schladming szybko ją pospawałem i planuję jeździć na niej przynajmniej przyszły, 2018 sezon. Poniżej filmik pokazujący jak doszło do zepsucia ramy.

 

Tak czy siak tamten wyjazd zaliczam do bardzo udanych.

Schladming miało też swoje wady- zawody

 

Będąc prawie 1000 km od domu, sporo straciłem. Ominęło mnie bardzo dużo zawodów w Polsce, na których nie mogłem być ze względu na pobyt w Austrii. Nigdy nie byłem jakimś zagorzałym fanem zawodów. Pewnie dlatego, że zawsze towarzyszy im stres, a ja wolę jednak jeździć dla przyjemności. Mimo wszystko było mi trochę głupio ze świadomością, że nie byłem na żadnym Pucharze Polski. Nie mówię, że żałuje, bo dwa miesiące w Austrii dają więcej niż kilka zawodów. Po powrocie miałem teoretyczną szansę na start w ostatnim Pucharze w Czarnej. Jednak zaplanowałem sobie na wtedy ostatni wyjazd, nierowerowy.

 

Po powrocie z Austrii

Na rowerze byłem jedynie trzy razy. Na szczęście udało mi się wybrać na lokalne zawody na górze Dzikowiec, więc zaliczyłem przynajmniej jeden, honorowy start. Relacja z zawodów dostępna na blogu. Ostatni wyjazd przypadł na jedną z moich ulubionych miejscówek- Czarną Górę. Był to mój pierwszy i ostatni raz w Czarnej tego sezonu.

Co dalej?

 

Jak zwykle nie mam specjalnie określonych planów na następny sezon. Najbardziej zależy mi na tym, żeby jak najwięcej czasu spędzić w górach na rowerze. Myślę, że fajnie byłoby spędzić więcej czasu na polskich trasach w przyszłym roku. Trochę ostatnio powstało nowych miejscówek, które z chęcią bym odwiedził.

 

 

Z tego sezonu jestem bardzo zadowolony i mam nadzieję, że to samo będę mógł powiedzieć o przyszłym. Najeździłem się i to w dobrych miejscówkach. Obyło się bez poważniejszych upadków, rower też dzielnie się trzymał- pomimo tego pęknięcia. Cieszę się, że nie będę musiał się nim teraz zajmować pod kątem sprzedaży, bo planuję nadal na nim jeździć. Poznałem naprawdę wielu bardzo dobrych rowerzystów i fajnych kumpli. 2017 z pewnością był udany!