DHCT Kłodzko- Bert Freeride

Popularność kamer sportowych stale wzrasta. Dziś ciężko jest spotkać kogoś, kto takiego cacka  nie posiada. Na moim blogu znajdziesz testy- Garmin Virb Elite i Xiomi Yi. Bardzo duża powszechność tych urządzeń skłoniła mnie do napisania tego posta.

 

Z pewnością zaczęło się od tego, że naoglądałeś się w sieci filmików, na których ludzie robią cuda. Przepiękne widoki, kolory, jakość i płynność, nie możesz wyjść z podziwu, że to wszystko zostało nagrane tak małą kamerką. W końcu postanowiłeś: kupuję kamerę! Teraz tylko jaką? Zaczynasz szukać filmików z testami, czytasz specyfikacje, porównujesz. Spędzasz godziny na czytaniu opinii innych, którzy już mają takie coś. Po jakimś czasie wytypowałeś dwa modele. Stoisz przed trudną decyzją… Koniec końców, wybrałeś jedną. Kupiłeś ją, wraz z miliardem akcesoriów- będę miał większe możliwości- pomyślałeś. Mocowanie na elementy płaskie, obłe, kij , monopod, gimbal, statyw, przyssawka do samochodu; mocowanie na psa, mocowanie na głowę, mocowanie na rękę, dodatkowa obudowa wodoodporna, przejściówki i jeszcze kilka rzeczy, których zastosowania nawet nie znasz. Już nie możesz się doczekać, siedzisz w domu i czekając na kuriera, planujesz swoje wielkie wyczyny. Najbliższy wyjazd rowerowy masz zaplanowany za parę dni. Oby tylko kamera doszła. Dni mijają, paczka się spóźnia, niestety nie przyszła przed wyjazdem. Mówi się trudno.

W końcu jest! Kamera przyszła. Podekscytowany otwierasz pudełko, wyciągasz ją i czujesz zapach nowości. Włączasz, sprawdzasz funkcje, odpalasz aplikacje mobilną. Robisz test domowy, chodzisz po domu z kamerą i nagrywasz, fotografujesz. Sprawdzasz materiał na komputerze. I tutaj mogą pojawić się pierwsze komplikacje, podczas odtwarzania filmy się zacinają. Czytasz w sieci, że pomoże instalacja lepszego programu do odtwarzania filmów- ufff, pomogło i jest dobrze.

Nadszedł czas pierwszego wyjazdu. Wjechałeś wyciągiem na górę, zakładasz kamerę na kask, włączasz nagrywanie i ruszasz. Jedzie Ci się trochę inaczej niż normalnie. Pewnie dlatego, że myślisz o swojej nowej kamerze. Wiesz, że jest wodo i wstrząso odporna, ale i tak zastanawiasz się czy się trzyma, czy się nie przesunęła, i czy nagrywasz pod dobrym kątem. Dzień mija. Masz pełno materiału z normalnego dnia jazdy. Przeglądając filmy na komputerze masz nadzieję, że znajdziesz jakąś perełkę- super ujęcie, albo niesamowite zdjęcie.

A tymczasem wszystkie Twoje nagrania wyglądają tak samo, prawie niczym się nie różnią. Nagrałeś jakieś 5 gb filmów, z czego od razu wywaliłeś ponad połowę. Zostało Ci jakieś 2 gb tego „lepszego” materiału, które postanawiasz zostawić. Zauważasz też jeszcze jedną drobną rzecz. Twoje filmy, a filmy reklamowe kamery ciut się różnią. Kamera niby ta sama, ale jednak reklama wygląda trochę lepiej, mówię tu o jakości. Zastanawiasz się chwilę, ale ostatecznie stwierdzasz, że może Ci się zdaje.

Nie, nie zdaje Ci się.

To dlatego, że reklama Twojej kamery nie była nagrywana jedną, a kilkoma Twoimi kamerami.

Tak przynajmniej było z jedną firmą, której nie chcę tu zdradzić (żeby nie robić reklamy, lub anty reklamy). Niektóre sceny nagrywane były kilkoma kamerami umieszczonymi na specjalnej listwie. Dzięki temu można było nałożyć ten sam obraz i uzyskać lepszą jakość. Zrobiło to różnicę zwłaszcza w scenach spowolnionych. Nie trudno się też domyślić, że materiały nagrane do reklamy nie były surowe, czyli były obrabiane. Jestem przekonany, że inne firmy postąpiły podobnie.

Wracając do Ciebie i Twojej kamery… Przyszedł czas na kolejny wyjazd, pakujesz rower, bierzesz kamerę i wio. Wracasz do domu obładowany materiałem z dnia jeżdżenia. Po obejrzeniu filmów w domu okazuje się, że nie różnią się one niczym od tych nagranych za pierwszym razem.

Właśnie uświadamiasz sobie, że dopóki nie skaczesz 20 metrowych dropów jak na Rampage’u to Twoje filmy są bardzo przeciętne, a Twoja kamera nie uczyni Cię bardziej „Pro”

Po prostu to, że nagrywasz swoje wyczyny „z kasku” przestało już robić wrażenie. Stało się to zbyt powszechne, no chyba, że wyczyny są naprawdę godne podziwu.




 

Chwila, chwila, ale ja przecież też mam kamerę i też nią nagrywam. Dlaczego więc to robię? Posiadam kamerę, to prawda. Jednak wyszedłem z założenia, że nie wszystko warte jest udokumentowania.Czasami wyobrażam sobie, że moja kamera jest analogowa i a ja mam tylko jeden film.

Dzięki temu staram się nagrywać tylko to, na czym naprawdę mi zależy.

Kiedy używam mojej kamery? 

Gdy jestem na dłuższym wyjeździe i chcę nagrać materiał na kilkuminutowy „film z wakacji”.

Kiedy nagrywam prezentację trasy

Kiedy testuję ustawienia mojej kamery, zmieniam rozdzielczość i tryb nagrywania, oraz inne opcje. Ten etap mam już dawno za sobą, znam wszystkie możliwości mojej kamery, ale jednak  czasem zdarza mi się jeszcze coś tam posprawdzać i pozmieniać.

Kilkuminutowe nagranie zjazdu też nie jest pozbawione sensu . Zazwyczaj robię to, w celach treningowych. Nagranie umożliwia mi sprawdzenie jak dany element pojechałem i jakie błędy ogólne popełniłem na trasie. Po obejrzeniu wyciągam wnioski i takie nagranie zazwyczaj wywalam.

Przejdę teraz do rozwoju technologii. Rozdzielczość  4096×2160, znana wszystkim jako 4K, lub UHD króluje ostatnio wśród kamer sportowych. Pewnie sam za jakiś czas wyposażę się w kamerę, która obsługuje taką rozdzielczość, ale po to to wszystko napisałem, żeby zwrócić uwagę na jedną rzecz. Liczą się przeżycia i wspomnienia, a nie jakość nagrania. Osobiście wolę  obejrzeć dobry film średniej jakości, niż słaby film w jakości super-turbo-mega-qhd. Nie ma sensu gonić za cyferkami, lepiej skupić się na jeżdżeniu. Było full hd, jest 4K, będzie 8K, później 32K i jeszcze 4M.

Nie napisałem tego, żeby zniechęcić Was do kamer, bo wciąż uważam, że ich posiadanie ma sens, tylko po to, żeby nie używać ich przy każdym zjeździe. Możecie mieć inne zdanie ode mnie, ale po prostu wydaje mi się, że dobrym pomysłem jest od czasu do czasu, jeździć tak jak kiedyś- bez kamery i czerpać z jazdy 100% przyjemności, czego Wam życzę.

 

 

[poll id=”4″]
  • Z kamerą jest trochę jak ze Stravą – jej obecność powoduje, że jedzie się szybciej/agresywniej 😉 Więc jest to jakiś motywator i tak jak piszesz – dobra pomoc w treningu (zwłaszcza enduro).

    • Ze Stravą nigdy nie jeździłem, ale wyobrażam sobie jak może to wpływać na jazdę. Z pewnością taka kamera może być motywatorem, ale właśnie dlatego po jej wyłączeniu można poczuć się wolnym- w pewnym sensie 🙂

      • Dokładnie tak – warto jeździć czasem z motywatorami, a czasem ze wszystkim w dupie 😉