Jak wybrać rower zjazdowy- Bert Freeride, Mondraker Summum

Zima to dobra pora by kupić nowy rower. Po sezonie wiele sklepów robi wyprzedaże starszych roczników i robi promocję na te nowe. Z tego wpisu dowiesz się ile kosztuje przeciętny rower zjazdowy i na co zwracać uwagę w jego wyborze. Pisałem to z myślą o osobach, które chcą zacząć swoją przygodę z Downhillem.

Po pierwsze primo. Czy potrzebuję roweru zjazdowego? Najpierw musisz odpowiedzieć sobie na to pytanie. Często jest tak, że niektórzy kupują sobie nie wiadomo jakie rowery, żeby jeździć tylko na lokalnej trasce, której zjazd trwa 15-20 sekund. W takim wypadku po prostu szkoda na to pieniędzy. W takiej sytuacji lepiej kupić sobie sztywniaka (patrz niżej).

Zasadniczo rowery zjazdowe dzielą się na dwie grupy: fulle (od full suspension- pełne zawieszenie) i hardtaile (sztywniaki).

Najpierw omówię te drugie. Są to rowery, które nie posiadają tylnego amortyzatora, zwanego damperem. Dzięki temu są bardzo uniwersalne, bo można na nich zarówno jeździć zjazdowo, na pumptracku, skakać dirty i robić wiele innych rzeczy.

Brzmi wspaniale, ale wszystko ma swoją cenę i kosztem dużej uniwersalności otrzymamy gorsze parametry zjazdowe

 

W trakcie kupowania takiego roweru skupiłbym się na kilku elementach:

  • Rama- lekka i wytrzymała
  • Hamulce- najlepiej hydrauliczne, tarczowe
  • Amortyzator- z regulacją skoku.

Moim zdaniem są to trzy podstawowe elementy. Dzięki regulacji skoku będziemy mogli nasz rower bardziej dostosować do aktualnych warunków. Do zjazdów skok ustawimy na największy, tak, żeby mógł zamortyzować jak najwięcej nierówności. Na pumptracku ustawimy najmniejszy skok, lub zablokujemy widelec, po to, żeby rower niepotrzebnie nie pochłaniał naszej energii. Oprócz tego warto wybrać model ze sztywną osią, która zwiększy sztywność amortyzatora i koło nie będzie „wyginać się” na zakrętach.

Jak wybrać rower zjazdowy- Bert Freeride

Sam zaczynałem na hardtailu i jeździłem na nim na normalnych trasach zjazdowych, ale nie ma się co oszukiwać

Jeżeli myślisz o ostrych zjazdach to lepszym wyborem będzie rower z pełnym zawieszeniem

Damper jednak robi robotę i pozwoli Ci na łatwiejsze pokonywanie nierówności. Dochodzimy do kolejnego podziału- fulle dzielimy na typowo zjazdowe i freeride’owe.

Freeride’owe zazwyczaj mają amortyzatory jednopółkowe o skoku mniejszym niż 200 mm. To trochę takie sztywniaki wśród fulli. Zostały skonstruowane do jeżdżenia po mniej wymagających trasach zjazdowych, ale bez problemu zjedziesz na nich po pełnoprawnych trasach zjazdowych. Hamulce hydrauliczne w takim rowerze to podstawa. Jeżeli chodzi o amortyzatory to im więcej skoku tym lepiej. Sam jeździłem kiedyś na amortyzatorze o skoku 180mm +180 mm skoku zawieszenia i uważam, że jest to najlepszy wybór do takiego roweru (skok tylnego amortyzatora to co innego niż skok zawieszenia, koła). Kona Stinky, jak wybrać rower do downhillu- Bert FreerideCo do ramy to podobnie jak w sztywniaku- lżejsza będzie bardziej skoczna, więc w moim mniemaniu lepsza. Jeżeli nie planujesz jeździć po typowo zjazdowych trasach, a bardziej ciągnie Cię do „beztroskich” tras to taki rower będzie dla Ciebie odpowiedni. Używane spokojnie kupisz za 3500 zł, a nowe od około 5-6 tysięcy zł.

Typowe zjazdówki są konstruowane by znieść najtrudniejsze warunki- kamienie, strome zjazdy, trawersy, korzenie duże skocznie. Jeśli planujesz jeździć trasami „czysto” downhillowymi to nie ma wątpliwości- potrzebujesz takiego roweru. Takie jednoślady wyposażone są w przedni amortyzator dwupółkowy o skoku większym, lub równym 200 mm (zazwyczaj 200 lub 203 mm) i tylny ponad 200 mm. Czy skok ma aż takie znaczenie? Moim zdaniem w przednich amortyzatorach te dodatkowe 20mm (w porównaniu do roweru freeride’owego) nie zmienia aż tak wiele. Jednak bardziej chodzi tu o geometrie ramy, którą uzyskujemy przez zastosowanie takiego amortyzatora-rower prowadzi się bardziej stabilnie i pewnie poprzez zmniejszenie kąta główki ramy.

Jak wybrać rower zjazdowy- Mondraker Summum-Bert FreerideCo do ramy to istnieje wiele systemów. Na przykład ramy jedno i cztero zawiasowe. Polega to na tym, że w ramie jedno-zawiasowej pomiędzy osią suportu i osią tylnego koła nie ma zawiasu. W cztero-zawiasie znajdziemy tam dodatkowy zawias (zazwyczaj bardzo blisko osi tylnego koła). Przez to system cztero-zawiasowy jest bardziej czuły i jego praca nie zmienia się w momencie hamowania, a w jedno-zawiasie rama nieco się usztywnia. Istnieją systemy lepsze i gorsze dlatego warto jest dowiedzieć się z którym z nich mamy do czynienia. Oprócz tego ważna jest jest jej sztywność. Rama sztywna nie wygina się na boki, dzięki czemu rower zachowuje się stabilniej podczas zjazdu po nierównościach. Producenci nie podają tego w żadnych parametrach, dlatego, żeby sprawdzić  jej sztywność po prostu musimy ją zobaczyć i pouginać na żywo- podczas zakupu roweru przez internet nie możemy sprawdzić tego w żaden sposób. Większość zjazdówek posiada też z tyłu sztywną oś, która działa w ten sam sposób co sztywna oś w widelcu.

Im rower sztywniejszy tym jeździ się na nim stabilniej

W wielu nowych ramach kable (przewody hamulcowe, pancerz od przerzutki) prowadzone są w jej środku. Ma to swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że rower ładniej wygląda, a kable są zabezpieczone. Minusem takiego rozwiązania jest to, że zazwyczaj słychać obijające się o siebie przewody (wewnątrz) i niektórych może to lekko irytować. Poza tym najprostsza czynność taka jak wymiana hamulca, staje się problemem, bo żeby wyciągnąć przewód hamulcowy, musimy rozbierać hampel na części.Jak wybrać rower zjazdowy- Mondraker Summum HHG Hidden Housing Guide-Bert Freeride

Co do amortyzatora to nie ma tu dużej filozofii. Obecnie nie dostaniemy amortyzatora o innym skoku niż 200 lub 203 mm. Dwusetki występują w rowerach na kołach 26 calowych, a dwieście-trójki w kołach 27.5 calowych. Ważne są regulacje. W rowerach budżetowych dostaniemy zazwyczaj jedynie regulacje odbicia i kompresji, w droższych, regulacji będzie więcej. Im regulacji więcej tym bardziej możemy rower pod siebie dostosować, ale te dwie wspomniane wyżej zadowolą 85% użytkowników. Trzeba też pamiętać, że na ogół im więcej bajerów tym większa szansa, że coś się nam zepsuje- budowa amortyzatorów z małą ilością regulacji, zazwyczaj jest bardzo prosta i ewentualne naprawy nie będą skomplikowane.

Hamulce. Moim zdaniem ważna będzie tutaj łatwość serwisowania. Niektóre hamulce są uciążliwe w odpowietrzaniu, podczas gdy inne można odpowietrzyć z łatwością.

Dla mnie te trzy czynniki są podstawą. Używaną zjazdówkę kupisz od około 5 tysięcy złotych. Nową od 8 tysięcy w górę. Czasem ta góra potrafi być bardzo wysoka- najdroższy seryjny rower zjazdowy, jaki udało mi się znaleźć kosztuje, uwaga, 43 tysiące zł!

Jak widać opcji jest wiele i im rower bardziej zjazdowy tym droższy. Sam zabieram się do zakupu roweru na zbliżający się sezon i największą uwagę będę zwracał na te czynniki: rama, amortyzator, hamulce.

[poll id=”6″]

 

 

 

 

 

  • Dobry wstęp do poszukiwań dla początkujących. Ale skoro piszesz nawet o hardtailach, to dziwi brak w zestawieniu rowerów enduro, na których (bez racingu) spokojnie można ogarnąć wszystkie polskie trasy DH – nawet zaryzykuję stwierdzenie, że dla amatora będą lepsze (lżejsze, łatwiejsze do opanowania bez dobrych umiejętności). A przy tym o niebo bardziej wszechstronne od rowerów FR. Zresztą kategoria enduro praktycznie pochłonęła freeride’ówki i zakup typowego roweru FR 180/180 jest już prawie niemożliwy.

    • Piszę o hardtailach, bo zostałem tak „wychowany”, że dobrą praktyką jest jeździć najpierw na nich, zanim wsiądzie się na fulla. Sam tak zaczynałem, i nie żałuję, bo kiedy po raz pierwszy wsiadłem na zjazdówkę, to rower praktycznie sam jechał. Dlatego, że nauczyłem się techniki w warunkach bezdamperowych, kiedy wszystko trzeba było robić nogami. Często osoby, które przesiadają się z HT na DH czują tak wielką różnicę, że np: nie dolatują jakiejś hopki połową roweru a mówią „Ty, widziałeś? Idealnie się wkleiłem”. W praktyce jest tak, że albo ktoś ma HT, albo DH. Nie znam osób, które zaczynały od enduro, endurówki występują jako drugi rower w komplecie do zjazdówki. Fakt, wielu producentów wrzuca DH i FR do jednego worka, ale rowery FR wciąż występują, określane mianem funbike’ów.