Slim Knee to moje ulubione ochraniacze na kolana i wątpię, żeby jakieś inne nakolanniki przydały mi bardziej do gustu. W porównaniu do innych ochraniaczy są tanie i zapewniają najlepszą ochronę.

Slim Knee 661 sixsixone test 
  1. Przyleganie.
Kiedyś jeździłem w ochraniaczach z twardego plastiku, były niewygodne i zsuwały się, dramat… Te są o wiele lepsze, idealnie przylegają do kolana, w ogóle się nie zsuwają. Stoją za tym dwa rzepy, które radzą sobie z zadaniem doskonale.
   
    2. Wentylacja
Producent twierdzi, że są bardzo dobrze wentylowane bo nogawki zrobione są z Airprenu. Oprócz tego z tyłu wycięta jest dziura, na zgięciu kolana, która ma zapewniać przewiew. Moim zdaniem nie da się zrobić ochraniacza, który po ściągnięciu z ciała byłby suchy. Z tymi jest tak samo, po całym dniu jeżdżenia, nie tylko w super słoneczną pogodę, ochronki są całe mokre, od wewnątrz. Zawsze przy ich ściągnięciu odczuwam ulgę.
    
    3. Ochrona.
Prezentowane ochraniacze zapewniają bardzo dobrą ochronę, jednak przy uderzeniach w coś ostrego mogą zawieść. Kiedyś na wyjeździe kumpel wywalił się w kamienistej bandzie. Ochraniacz nie zsunął się w ogóle, był cały, zupełnie jakby nie było gleby. Inaczej było z kolanem, na którym była długa na trzy centymetry sznyta głęboka aż do mięska. Nadal jest to dla mnie trochę dziwne dlaczego ochraniacz nawet się nie przeciął, przetarł, albo podarł. Przy uderzeniach w coś nieostrego na przykład ramę roweru, czy kierownicę, Slim Knee radzi sobie doskonale.Ochrona boczna jest trochę gorsza, ale i tak o wiele lepsza niż w ochraniaczach o porównywalnych parametrach.
   
    4. Wygląd.
Wygląd to kwestia gustu. Jak dla mnie 661 zaprojektował je bardzo ładnie. Zwłaszcza w kolorze niebieskim. Tak jak niektóre rzeczy rowerowe nudzą mi sie po pewnym czasie, tak te ochronki podobają mi się tak samo jak tuz po zakupie a jeżdżę w nich już jakiś czas.
Podsumowanie: Six Six One Slim Knee zapewniają dobrą ochronę, świetnie przylegają do kolan i nie krępują ruchów. W tym przedziale cenowym są zdecydowanie najlepsze. Nie wiem czy jest to dobre dla żywotności ochraniaczy, ale po każdym błotnistym wyjeździe wrzucam je do pralki i po wyjęciu z niej są jak nowe. Byłaby szóstka, ale za ten upadek w bandzie trzeba je trochę ukarać.
Moja ocena: 5/6