Relacja z ostatnich zawodów w sezonie na Dzikowcu- 10.2017

W ubiegłą niedzielę wziąłem w udział w moich pierwszych i ostatnich zawodach w sezonie 2017. Zapraszam na krótką relację z  tej imprezy.

Ze względu na mój ponad dwumiesięczny pobyt w austriackim Schladming, nie mogłem uczestniczyć w żadnych zawodach w Polsce. Na szczęście po powrocie do kraju na horyzoncie pojawiły się lokalne zawody na górze Dzikowiec, oddalonej o 100 kilometrów od Wrocławia. Było to dla mnie oczywiste, żeby wziąć w nich udział.

Zawody na Dzikowcu od zawsze były dla mnie pechowe. Nie ukrywam, że miałem lekki uraz psychiczny do trasy zawodów, i nigdy nie byłem w stanie pojechać tam na miarę moich możliwości. W 2014 wywaliłem się w przejeździe finałowym- ukończyłem przejazd, ale z bardzo dużą stratą czasu, około 20 sekund. Nie pamiętam dokładnie co przytrafiło mi się rok później, ale w 2016 roku w górnej sekcji trasy wyleciałem poza trasę i zepsułem tłoczek w moim przednim hamulcu- nie ukończyłem przejazdu. Po czasie spędzonym w Schladming, czułem się w bardzo dobrej formie więc postanowiłem przełamać złą passę, która od zawsze towarzyszyła mi na tej górze.

Był to również pierwszy raz na pospawanej ramie- więcej informacji w filmie powyżej^^^

Żeby nie było zbyt łatwo.

Podczas wielu lat zjazdów widziałem już dziwne zdarzenia. Nie wzięcie przedniej, sztywnej ośki do amortyzatora, zapomnienie kasku czy rękawiczek. Nawet nie przypuszczałem, że stanę przed podobnym problemem. Zdarzyła się rzecz, która nigdy mi się nawet nie śniła- nie wziąłem przedniego koła do mojego roweru! Jak można nie wziąć koła, spytacie. A ja odpowiem- można. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że pakowałem rower do samochodu późnym wieczorem, a rano nawet nie zaglądałem do bagażnika w celu sprawdzenia czy wszystko mam- po prostu odpaliłem silnik i ruszyłem na zawody. Na szczęście po zrobieniu szybkiej rundki po parkingu miałem możliwość pożyczenia kół od znajomych. Jedno 26, drugie 27.5 cali. Ze względu na wartość koła 27.5 cali zdecydowałem się na to 26″. Tak, świadomie założyłem koło o rozmiar mniejsze na przód! Przypominam, że mój rower normalnie jeździ na kołach 27.5 cali.

Relacja z ostatnich zawodów w sezonie na Dzikowcu

Pożyczone koło 26″

Zawody

W mojej opinii, zawody na Dzikowcu zawsze słynęły z bardzo licznej widowni i gorącego dopingu. Tym razem byłem nieco rozczarowany- porównując do poprzednich edycji. Kompletnie nie czułem atmosfery, która zawsze towarzyszy zawodom. Bardziej czułem się jak podczas zupełnie zwykłego dnia na rowerze. Zabrakło mi muzyki, może jakiegoś DJ’a, oraz energicznego komentatora. Za to pogoda była wspaniała. Można podsumować ją trzema słowami: złota, polska jesień. Było ciepło, słonecznie i kolorowo.

Trasa

Przebieg trasy został minimalnie zmieniony względem poprzednich edycji. Po słynnej ściance powstała krótka odnoga trasy, która szybko łączyła się z wcześniejszym przebiegiem. Nie mam zastrzeżeń co do stanu i przygotowania jej przed zawodami. Liście zostały zgrabione, luźne kamienie wybrane; ścieżka była otaśmowana prawidłowo. Ziemia była lekko wilgotna, miejscami znalazło się nieszkodliwe błoto. Nie brakowało mi przyczepności. Po prostu warunki idealne do ścigania.

 

Mój pierwszy przejazd był zachowawczy, wolałem nie przesadzić, zwłaszcza że do finału wchodziły wszystkie osoby. Przejazd finałowy pojechałem nieco bardziej agresywnie, a mimo to był on gorszy o aż trzy sekundy. Nie potrafię tego wyjaśnić, zwłaszcza że czułem się szybszym niż poprzednio. Ostatecznie zakończyłem zawody na szóstej pozycji. W mojej kategorii Elita Pro było jedynie dziesięciu zawodników. W kategorii Open zająłem 19 miejsce na 78.

Koło 26″ z przodu?

Powiem szczerze, że prawie nie odczułem różnicy w jeździe na dwóch rozmiarach kół. Odczułem lekką utratę przyczepności z przodu, ale może wynikać to z faktu że jechałem pierwszy raz na takiej oponie (Maxxis High Roller 2). Było kilka sytuacji, kiedy poczułem, że brakuje mi skoku w przodu- rower nieco „ciągnął” w dół na przód. O rozmiarach kół pisałem na początku sezonu. Zapraszam tam zainteresowanych tematem 26, 27.5″ vs 29″- link

 

Podsumowując

Zaliczam te zawody do udanych, pomimo komplikacji z kołem i wynikiem, którego nie poprawiłem w przejeździe finałowym. Przełamałem złą passę, która ciążyła na mnie, niezmiennie od zawodów w 2014 roku.  Zapraszam do obejrzenia mojej relacji filmowej z tego wydarzenia na kanale Youtube.

Wyniki zawodów: klik!

Polska vs. Austria- infrastruktura rowerowa

Będąc i jeżdżąc na rowerze w Austrii zaobserwowałem wiele różnic w stosunku do naszych rodzimych miejscówek. W tym wpisie opiszę te różnice.

Warunki fizyczne

Nie da się ukryć, że Austria ma wyższe góry i przede wszystkim jest ich więcej niż u nas. Jednak góra nie musi być duża, żeby trasy były na wysokim poziomie. To samo z infrastrukturą.

Sklep i serwis rowerowy w którym dostaniesz wszystko

Jest to rzecz, która od zawsze robiła na mnie dobre wrażenie. W 99% austriackich miejscówek, koło dolnej stacji wyciągu można znaleźć sklep rowerowy. Dostaniesz w nim wszystko co tak naprawdę potrzebujesz do swojego roweru i dla siebie. Urwiesz przerzutkę na kamieniu lub pieńku? Proszę bardzo, znajdziesz w sklepie przerzutki Shimano i Srama. Potrzebujesz klocków hamulcowych? Czeka tu na Ciebie cała półka z przeróżnymi klockami, do przeróżnych hamulców. Wygiąłeś kierownicę? Nic straconego, kupisz tu kierownice przynajmniej kilku producentów, to samo z mostkami i pedałami. Chcesz nowe buty? Wszystkie modele 5.10 są do dyspozycji. Wymieniać można dalej. Koszulki, czapki, kaski, jearseye, kamery, ochraniacze, obręcze, rękawiczki- tu jest wszystko. A co najważniejsze większość produktów jest w identycznych cenach po przeliczeniu jak w Polsce, tylko w innej walucie.  A co do serwisu. Pracują tu profesjonaliści, którzy mają pełne zaplecze narzędziowe i naprawią Twój rower z praktycznie każdej usterki.

Do tego wypożyczalnia rowerów

Ten punkt wiąże się z poprzednim. Wypożyczysz tu wszelakie rowery. Od XC, przez erowery aż do prawdziwych zjazdówek. Sam miałem przyjemność jeżdżenia cały dzień na wypożyczonym rowerze i mogę powiedzieć tylko tyle, że są bardzo zadbane, nie posiadają luzów, a części eksploatacyjne wymieniane są na bieżąco. Ile to kosztuje? Za dzień jazdy na wypożyczonym rowerze zapłacimy około 60 euro. Jak na nasze warunki to drogo. Jednak dla osób, które jeżdżą w bike parkach tylko kilka razy w sezonie jest to bardzo korzystne bo nie muszą kupować nowego roweru by pojeździć na porządnej zjazdówce. Przykładowo w Schladming, do wypożyczenia są aż 24 zjazdówki.Polska vs. Austria- infrastruktura rowerowa

Wyciąg kręci non stop- najeździsz się w dwie godziny!

Czekanie na wyciąg w Polsce jest jak dla mnie irytujące, ale rozumiem dlaczego tak musi być. Tutaj karnety na wyciągi nie są tanie, ale możesz jeździć bez przerwy. Jest to znaczna różnica bo dzięki temu jeżdżąc bez przerwy, najeździsz się w dwie godziny- co za oszczędność czasu! Dlatego ja zazwyczaj stosuję tutaj następujący system jeżdżenia. Najpierw jeżdżę przez dwie godziny, potem robię sobie przerwę na obiad i po przerwie jeżdżę już do końca dnia, lub do braku sił. Moim zdaniem jest to ogromna zaleta takich miejscówek. Kolejną istotną rzeczą jest to, że wyciąg w większości przypadków posiada stację pośrednią. Dzięki temu masz wybór jazdy góra- dół, góra- środek lub środek- dół. Wynika z tego fakt, że w upalne dni na górze jest chłodniej o przynajmniej kilka stopni, dlatego jazda góra- środek brzmi kusząco.

Trasy nie mają końca

Podczas moich pierwszych zjazdów w Schladming tak sobie właśnie pomyślałem. Jadąc z góry na dół (luźno, bez ścigania) uzyskuję czasy około 15 min ciągłego zjazdu! W przypadku góra- środek około 6-8 min. Jest to znacznie więcej niż jakakolwiek trasa zjazdowa w Polsce.Polska vs. Austria- infrastruktura rowerowa

Do tego ekipa przynajmniej dwóch osób pracuje codziennie nad trasami. Dzięki temu trasy są w dobrym stanie. Bardzo trudno jest utrzymać je w stanie idealnym ze względu na to, ze każdego dnia jeździ po nich bardzo wielu rowerzystów. Należy pamiętać o tym, ze około 80% czasu, ekipa budująca spędza czasu na trasach najłatwiejszych, tak żeby były one dostępne dla każdego. Dlatego trasy downhillowe posiadają tarki, dziury i i inne elementy które męczą nasze przedramiona.  Jak dla mnie jest to zaleta, trasa downhillowa ma być wymagająca technicznie, kondycyjnie i fizycznie- chcesz gładką ścieżkę to jedziesz na trasę łatwiejszą- proste.

Wracając do ekipy budującej to mają oni dostęp do wielu narzędzi, materiałów i samochodów- od terenowego pick-upa po duże vany. Dodatkowo shaperzy posiadają na stanie jedną zjazdówkę, i endurówkę dzięki czemu w przypadku awarii prywatnego roweru mogą wykonywać swoją pracę na rowerze „służbowym”. Jak wygląda praca shapera? Postaram się to pokazać w następnym poście na blogu.

 

Polska vs. Austria- infrastruktura rowerowa- podsumowanie

Nie piszę tego, żeby pokazać, że nie warto jeździć w Polsce. Piszę to po to, żeby pokazać jak powinno być. Bardzo cieszy mnie rozwój infrastruktury rowerowej w Polsce! Znaczy to, że rowerzystów  przybywa.

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł [część 3]

Prezentuję listę rowerów zjazdowych, które możemy zakupić mając budżet maksymalny 20 tysięcy złotych. Jest to trzecia część z tej serii. Jeżeli chcesz zobaczyć rowery zjazdowe do 10 tysięcy złotych, kliknij tutaj, do 15 tysięcy złotych, kliknij tutaj.  Nie są to wszystkie z dostępnych rowerów, ale te bardziej znane i popularne.

 

Canyon Sender CF 7.0

 

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł Canyon Sender CF

 

Rama: Włókno węglowe, tylny trójkąt z aluminium 6066,

Zawieszenie: cztero zawiasowe,

Widelec: Fox Performance 40,

Damper: Fox Performance X2 Evol,

Hamulce: Sram Guide RS

Napęd: Sram GX,

Opony: MAXXIS Minion DHR II 3C

Waga: 17 kg, M

CENA: 15 599 zł

 

Canyon to niemiecki producent rowerów prowadzący sprzedaż bezpośrednią. Model Sender to kilkuletni rower, któy od początku wzbudzał kontrowersje- jedni go chwalą, drudzy wręcz przeciwnie. Fakty są takie, że otrzymujemy porządne zawieszenie, trochę gorsze hamulce i sześcioletnią gwarancję producenta. Od siebie mogę powiedzieć, że miałem z Senderem od czynienia, przez krótką chwilę na festiwalu Joyride 2016  i rower bardzo mi się spodobał, ale system zawieszenia wydaje mi się bardzo skomplikowany. Jednego nie można mu odmówić- przyciąga oko swoim wyglądem!

 

 

NS Fuzz 1

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł

Rama: 203 mm skoku, AL6061-T6+AL6066-T6,

Zawieszenie: cztero zawiasowe,

Widelec: Rock Shox Boxxer Team,

Damper: Rock Shox  Vivid R2C,

Hamulce: Sram Guide RE

Napęd: Sram X01, manetka Sram X7

Opony: Schwalbe Magic Mary Bikepark 27.5 x 2.35

Waga: ~17.1 kg, bez pedałów

CENA: 15 599 zł

Fuzz 1 to bogatsza wersja Fuzza 2, który pokazał się w poprzednim zestawieniu. Tutaj otrzymujemy lepszy amortyzator, damper i napęd. Amortyzator Boxxer Team od Boxxera RC różni się jedynie tłumikiem- Charger. Niestety nie otrzymamy tutaj lepszych hamulców, co moim zdaniem jest dużą wadą.

 

 

 

 

Mondraker Summum Pro 27.5″

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł

Rama: 205 mm skoku, AL,

Zawieszenie: typu wirtualne,

Widelec:  Fox 40 27´5 FIT4 LSC Performance Elite 203mm,

Damper: Fox DHX2 Performance Elite

Hamulce: Sram Guide R

Napęd: Sram GX

Opony: Maxxis Minion DHR II SuperTacky compound 27´5×2.4

Waga: 16.70 kg

CENA: 15 999 zł

Tańsza wersja tego roweru pojawiła się w poprzednim zastawieniu. Summum to dobry system zawieszenia. Osprzęt w tej wersji stoi na wysokim poziomie, nie licząc nieszczęsnych hamulców Sram Guide R. Jest to moim zdaniem lekka przesada. Wyższa wersja jest też nieco lżejsza, bo o 0.05 kg. Na ramę otrzymujemy dożywotnią gwarancję.

 

Zumbi F44

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł Zumbi F44

 

Rama: 210 mm skoku, Aluminium 7020,

Zawieszenie: typu wirtualne,

Widelec: Bos Idylle R 3ways,

Damper: Bos Stoy,

Hamulce: Shimano Saint,

Napęd: Shimano Saint,

Opony: Maxxis Highroller 2 27.5 X 2.4,

Waga: 17,19 kg, rozmiar M, bez pedałów

CENA: 16 765.70 zł

Zumbi to polski producent rowerów od 1999 roku. Rowery wykonywane są ręcznie w Polsce i jest to niezaprzeczalnie ewenement.  Konstrukcja tego modelu praktycznie nie zmieniła się od lat, i obchodzi swoje dziesiąte urodziny. Czy znaczy to, że zmiany nie są wymagane? Tego nie wiem. Osprzęt, który otrzymamy jest z wysokiej półki. Amortyzatory Bosa są bardzo dobre i posiadają bardzo precyzyjne regulacje. Do tego hamulce i napęd Shimano Saint. Rowery Zumbi nie są produkowane masowo, a każdy klient otrzymuje certyfikat. Jest to ewenement i sposób na wyróżnienie się na trasie spośród innych rowerzystów.

 

 

Commencal Furious Race

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł

Rama: 200 mm skoku, Aluminium 6061 Triple Butted (potrójnie cieniowana),

Zawieszenie: jedno zawiasowe,

Widelec: Fox Factory 40 Float,

Damper: Fox Factory Float X2,

Hamulce: Sram Guide RE

Napęd: Sram X7 krótki wózek 10s, manetka Sram X5

Opony: MAXXIS HRII 27,5″ x 2,4″ Dual Compund DH Casing

Waga: 16,8 kg bez pedałów

CENA: 3 999,00 € czyli około 16 850 zł

Wersja Race to bardziej doinwestowana wersja roweru Furious. Producent wsadził tutaj zawieszenie Foxa i jest to jedyna istotna zmiana w stosunku do wersji Origin, z poprzedniej listy. Rower ten jest o kilogram lżejszy. System zawieszenia jest bardzo prosty i zapewni dużo przyjemności podczas jazdy skocznymi trasami. Jednak nie będzie to dobry wybór jeżeli docelowo planujemy się na nim ścigać.

 

Giant Glory 1

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł Giant Glory

Rama: 200 mm, stop aluminium

Zawieszenie: Maestro,

Widelec: Rock Shox Boxxer Team,

Damper: Rock Shox Vivid R2c,

Hamulce: Sram Guide R

Napęd: Sram GX, manetka Sram X7

Opony: Schwalbe Magic Merry

Waga: 

CENA: 16 999 zł

 

Giant Glory to kolejny uznany rower zjazdowy. Od lat wykorzystuje ten sam, sprawdzony system zawieszenia Maestro. Na ramę otrzymujemy trzy lata gwarancji. Z pewnego źródła wiem, że bardzo trudno jest o uznanie jakiejkolwiek usterki w ramach gwarancji.  Co ciekawe producent nie podaje wagi roweru tłumacząc, że zależy ona od wielu czynników, i żeby ją poznać, najlepiej udać się do sklepu i zważyć rower na miejscu.

 

YT Tues CF Pro

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł YT Tues CF PRo

Rama: 208 mm skoku, włókno węglowe,

Zawieszenie: cztero zawiasowe,

Widelec: Fox 40 Performance Elite,

Damper: Fox Float X2 Performance Elite,

Hamulce: Sram Guide RSC

Napęd: Sram X01 DH

Opony: MAXXIS High Roller II DH

Waga: 15.9 kg w rozmiarze S, bez pedałów

CENA: 3999 €, około 17 000 zł

Jest to najwyższy model z rodziny YT. Pojawił się zarówno w pierwszym jak i drugim zestawieniu rowerów. Od YT Tues CF różni się jeszcze lepszym osprzętem. Tutaj otrzymujemy amortyzatory Foxa oraz lepsze hamulce i napęd. Rower ten zaspokoi potrzeby nawet najbardziej wymagającego rowerzysty. YT stawia poprzeczkę bardzo wysoko ze względu na ceny swoich rowerów.

 

 

 

 

Trek Session 8 DHRowery zjazdowe do 20 tysięcy zł

Rama: 210 mm skoku, AL,

Zawieszenie: jedno zawiasowe, ABP, Full Floater.

Widelec: Rock Shox Boxxer RC

Damper: Rock Shox Kage R,

Hamulce: Sram Guide R

Napęd: Sram GX , manetka Sram GX

Opony: Bontrager G4 Team Issue, 27,5 x 2,35″

Waga: ~17.42 kg, z pedałami

CENA: 17 999 zł

Na temat tego roweru mogę powiedzieć bardzo dużo, dlatego że jeżdżę na nim już drugi sezon (model 2016). Nie zmienił się on absolutnie niczym oprócz kolorem. Zawieszenie jest jedno zawiasowe, ale dzięki ABP nie usztywnia się ono podczas hamowania. Dlatego można powiedzieć, że jest to jedno zawias bez największej wady tego systemu. Opony Bontragera są identyczne z Maxxisami Minionami. Nie da się ukryć, że kwota prawie 18 tysięcy złotych za rower z podstawowym amortyzatorem i damperem to spore przegięcie. Trek jest jednym z tych producentów, który ceni się bardzo wysoko. Tak czy siak, polecam ten rower za pracę zawieszenia. Pełny test roweru na blogu, tutaj.

 

Canyon Sender CF 8.0

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł Canyon Sender CF

 

Rama: Włókno węglowe, tylny trójkąt z aluminium 6066,

Zawieszenie: cztero zawiasowe,

Widelec: Rock Shox Boxxer World Cup,

Damper: Rock Shox Vivid Air R2C,

Hamulce: Sram Guide RS

Napęd: Sram X01,

Opony: MAXXIS Minion DHR II 3C

Waga: 16 kg, M

CENA: 17 899 zł

 

Wyższy model Sendera załapał się do tej listy dzięki promocji na ten rower.  W porównaniu do Sendera 7.0 otrzymujemy tutaj inny damper i  amortyzator. Są te jedyne istotne różnice. Szkoda, że producent nie dorzucił lepszych hamulców. Sender 7.0 i 8.0 są zbliżone cenowo i w przypadku zakupu tego roweru nie wiem czy nie zdecydowałbym się na tańszy model.

 

Specialized Demo 8 Alloy

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł Specialized Demo 8

Rama: 200 mm, stop aluminium

Zawieszenie: cztero zawiasowe,

Widelec: Rock Shox Boxxer RC,

Damper: Fox Van RC,

Hamulce: Sram Guide R

Napęd: Sram GX, manetka Sram X7

Opony: Specialized Buther DH/ tył Slaughter DH

Waga: 

CENA: 17 899 zł

 

Demo to uznany model amerykańskiego producenta. Najnowsza generacja charakteryzuje się asymetryczną ramą. Osprzęt prezentuje się słabo w porównaniu do innych rowerów z tej listy. Wszystko dlatego, że tak jak w przypadku Treka, tutaj dużo płaci się za markę. Tak czy siak, system zawieszenia FSR, jest bardzo dobry.

 

Scott Gambler 720

 

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł Scott Gambler 720

Rama: 210 mm skoku, stop aluminium 6061,

Zawieszenie: jedno zawiasowe,

Widelec: FOX 40 Performance Elite,

Damper: FOX Van RC,

Hamulce: Shimano Deore BR-M615,

Napęd: Sram GX,

Opony: Schwalbe Magic Merry,

Waga: 17,6 kg, M, bez pedałów

CENA: 18 099 zł

 

Tańszy model tego roweru pojawił się w poprzedniej liście. Scott wymieszał komponenty chyba każdego producenta. Amortyzatory Foxa, napęd Srama i hamulce Shimano. Szkoda, że w tej cenie otrzymujemy jedynie hamulce Shimano Deore, a nie coś z wyższej półki. Rama posiada zmienną geometrię.

 

Commencal Supreme DH V4.2

Rama: 220 mm skoku, Aluminium 6066 hydroformowana,

Zawieszenie: typu wirtualne,

Widelec: Rock Shox Boxxer World Cup

Damper: Rock Shox Vivid R2C,

Hamulce: Sram Code R

Napęd: Sram GX, manetka Sram X01 DH

Opony: MAXXIS HRII 27,5″ x 2,4″ Dual Compund DH Casing

Waga: 17,8 kg bez pedałów

CENA: 4 499,00 € czyli około 19 000 zł

 

Ten model to najwyższa zjazdowa opcja od Commencala. W stosunku do tańszej wersji z poprzedniego zestawienia, oferuje amortyzator w wersji World Cup, powietrzny damper, lepsze hamulce i napęd. Zawieszenie jest typu wirtualnego jest niestety dosyć skomplikowane w serwisie dzięki wielu wahaczom.

 

 

 

 

 

 

 

 

Giant Glory Advanced

Rowery zjazdowe do 20 tysięcy zł Giant Glory

Rama: 200 mm, włókno węglowe,

Zawieszenie: Maestro,

Widelec: Fox 40 Performance Elite,

Damper: Fox DHX2,

Hamulce: Shimano Zee,

Napęd: Shimano Zee,

Opony: Schwalbe Magic Merry

Waga: 

CENA: 19 999 zł

 

Ostatni rower z tej listy to najwyższy model zjazdowy Gianta. W porównaniu do Glory 1, tutaj otrzymamy pełny osprzęt Shimano Zee, oraz amortyzatory od Foxa. Dodatkowo ramę z włókna węglowego. Szkoda, że w tej cenie Giant zatrzymał się na grupie Shimano Zee, a nie poszedł wyżej.

Podsumowanie

Rowerów zjazdowych za kwotę do 20 tysięcy zł jest więcej. Te wybrane zostały przeze mnie, bo moim zdaniem są warte uwagi. Gdybym musiał wybrać jeden spośród wszystkich rowerów z tej listy to wybrałbym YT Tuesa CF Pro. Oznacza to, że ten rower zostałby przeze mnie wybrany w każdym zestawieniu. Gdybym chciał wydać mniej pieniędzy to wziąłbym Canyona Sendera CF 7.0. Rozważyłbym tez Zumbi F44, ze względu na osprzęt, a co. A Ty jaki rower byś wybrał? Daj znać w komentarzu pod postem.

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race

W poprzednim wpisie na blogu pisałem o moim przejściu na pedały wpinane. Jestem już posiadaczem moich pierwszych butów i pedałów SPD. Wybór padł na Giro Chamber i pedały Crankrothers Mallet DH. Nadszedł czas na ich test. Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race przeprowadziłem w Koutach nad Desnou, ale też w Schladming.


Wpis powstał we współpracy ze sklepem Bikester.pl. Asortyment sklepu jest ogromny, ale to ja osobiście wybrałem te produkty do testu.


Giro Chamber to miejsko wyglądające buty ze zjazdowym rodowodem. Jest to model bliźniaczy do modelu Jacket, które są wersją na platformy. Powstawały w ścisłej współpracy z utytułowanym zawodnikiem Pucharu Świata DH- Aaronem Gwinem oraz Richie Rude’em- zawodnikiem enduro. Jak twierdzi producent buty inspirowane są tymi na deskorolkę. Jest to wyraźnie zauważalne już na pierwszy rzut oka. Jedynie rzep koło cholewki zdradza, że deskorolka to nie miejsce docelowe dla Giro Chamber.

Buty zostały wykonane ze skóry syntetycznej wraz z fragmentami gumowymi z zewnątrz, materiału tekstylnego wewnątrz i gumy Vibram na podeszwie.

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race

Nie dajcie zwieść się wyglądowi. Te buty napakowane są technologią

Jest to typowe dla butów o tym przeznaczeniu i ciężko doszukać się tutaj czegoś lepszego. Już przy pierwszym kontakcie wydają się solidne. Wszystkie fragmenty są dobrze zszyte. Czubek i tył buta zostały dodatkowo wzmocnione chropowatą, gumową wstawką. Wierzch jest przyklejony i dodatkowo przyszyty do podeszwy na prawie całym obwodzie. Dopasowanie do stopy zapewniają klasyczne sznurówki wraz z rzepem na języku. Podeszwa jest całkowicie płaska, z panelem na bloki w przedniej części. Kołnierz jest symetryczny, z wycięciem na kostkę. Z tyłu buta znajdziemy biały napis „GIRO”. Logo producenta znajduje się też na końcu języka.

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race

Podeszwa jest szyta na prawie całym obwodzie

Wewnątrz z tyłu, znajdziemy wyściółkę (poduszkę) stabilizującą, która dokładnie otacza piętę.

Ma to też drugie zastosowanie- uniemożliwia dostanie się kamyczków czy błota do środka z czym często miałem do czynienia przy poprzednich butach. Pochłanianie wstrząsów zapewnia miękki materiał- Poron XRD- który absorbuje do 90% wstrząsów, utwardzając się podczas uderzenia. We wnętrzu buta zastosowano technologię Aegis Microbe Shield, która zabija nieprzyjemne zapachy przez dodatnio naładowane ładunki elektryczne. Czy faktycznie to działa okaże się po przynajmniej kilku tygodniach używania, ale po całym dniu jazdy nie odczułem niemiłego zapachu.

Podeszwa

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race podeszwa Vibram

Charakterystyczny, żółty znaczek Vibram. Podeszwa łatwo zapycha się błotem, ale bez problemu daje sięoczyścić.

 

Jak wspomniałem wyżej, do jej budowy użyto znanej i uznanej gumy Vibram.  Jest ona szeroko stosowana w topowych butach górskich. Mieszanka ta zapewnia bardzo dobrą przyczepność. Podeszwa ma wypustki w kształcie sześciokątów z tyłu i na czubku, a w okolicy panelu na bloki sześciokąty te podzielone są w połowie. Szczeliny pomiędzy wypustkami mają tendencję do zapychania się błotem, jednak nie jest to dużym problemem w butach SPD. Błoto to łatwo się usuwa podczas mycia. Patrząc z boku, w połowie podeszwy producent zastosował inny rodzaj gumy, który jest bardziej miękki. Fragment ten nie jest przyszyty, a jedynie klejony. Panel na bloki ma 9 cm długości i prawie 4.5 cm szerokości.  Otwory do przykręcenia bloków można przesuwać aż o 3.5 cm. Producent podaje wagę buta w rozmiarze 42 jako 536 gramów. Niestety nie posiadam precyzyjnej wagi, żeby to sprawdzić, ale buty wydają mi się dosyć lekkie.

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race

Buty i pedały testowałem w Koutach nad Desnou. Warunki były mieszane, na otwartej przestrzeni sucho, w lasach wilgotno z błotem. Jeździłem już na innych miejscówkach, w Schladming w warunkach bardzo błotnych.

Na trasie.

Podczas pedałowania buty dobrze przenoszą energię. W przedniej części są dosyć sztywne, a w tylnej bardziej miękkie. Panel na bloki jest wystarczająco długi, żeby zamocować je w najbardziej odpowiednim dla nas miejscu. Co ważne, jest umiejscowiony dosyć głęboko zapewniając podparcie stopy na całej powierzchni platformy. Zawiązane sznurówki można zakryć paskiem spinającym na rzep, tak żeby się nie plątały i nie rozwiązały. Wspomniany pasek pozwala na dokładne spięcie buta- dla tych którzy nie lubią luzów. Chodzenie w tych butach nie stanowiło problemu. Jedynie na początku czułem, że są one sztywniejsze z przodu niż normalne. Problem pojawiał się przy podejściach w gorszym terenie. Parę razy ślizgała mi się noga, spodziewałem się czegoś więcej od tej podeszwy, ale w ostateczności jest ona całkowicie płaska, bez bieżnika.

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race

Stromy, zakorzeniony las na czarnej trasie to z pewnością miejsce, gdzie lepiej jest mieć obie nogi na pedałach

Podsumowanie Giro Chamber

Giro Chamber to miejsko wyglądające buty napakowane technologią sprawdzoną w Pucharze Świata DH i Enduro World Series. Są po prostu bardzo dobre, naprawdę ciężko było mi doszukać się w nich jakiejś wady. Nie uciskały mnie,  da się zawiązać je bardzo mocno. Są szyte, w niektórych miejscach podwójnie i klejone co zapewnia im bardzo dobrą wytrzymałość, pomimo delikatnego wyglądu. Oprócz tego wyglądają jak zwykłe, sportowe buty. Problemem jest wyżej wspomniane podchodzenie. Mógłbym doczepić się jeszcze do samej wkładki- mogłaby być bardziej miękka, jednak nie jest to odczuwalne podczas jazdy.

 

 

Zalety

  • Wygoda
  • Jakość wykonania
  • Absorbują wstrząsy
  • Wygląd
  • Waga

Wady

  • Średnia przyczepność przy stromych podejściach
  • Cena

 

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race

Rzucanie rowerem w wąskich bandach wydaje mi się jeszcze prostsze, ale robię to troszkę inaczej w porównaniu do zwykłych platform. Na zdjęciu widać, że lewa stopa jest nieco odchylona od roweru, co było prostsze bez SPD

Przejdźmy do pedałów Crank Brothers Mallet DH Race.

 

Są one znane chyba każdemu rowerzyście, który choć trochę interesuje się Pucharem Świata w Downhillu. Nieprzerwanie od kilku lat Mallety DH Race królują wśród najlepszych zawodników- Aaron Gwin, Greg Minaar czy Dany Hart. Pedały zostały bardzo sprytnie zapakowane i ich rozpakowanie sprawiło mi przyjemność podobną do odklejania folii z nowego telefonu. W drobnym pudełku znajdziemy pedały, bloki, naklejkę i instrukcję.

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race

Zarówno piny, łożyska jak i sprężyna są ogólnodostępne- w przypadku ewentualnej wymiany

Budowa

Budowa pedałów jest bardzo prosta, wyglądem przypominają bardziej typowe pedały platformowe niż te SPD, i to właśnie od zawsze mi się podobało. Korpus wykonany jest ze stopu aluminium. Rogi korpusu są zaokrąglone co utrudnia zahaczenie nimi o przeszkody na trasie, co zdarza mi się dosyć często.  Składa się on z dwóch części rozłącznych co zapewnia ich łatwe przyszłe serwisowanie. W celu ich rozkręcenia wystarczy wykręcić dwie śruby typu torx. Platforma posiada osiem przykręcanych pinów na stronę. Oznacza to, że możemy sami wymienić wszystkie piny, nawet te na krańcach- co jest rzadko spotykane w innych pedałach.

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race

Prawy pedał ma napis „mallet” z przodu, lewy „dh race”, dlatego można je bardzo łatwo rozpoznać patrząc z przodu na rower

Zacisk i sprężyna wykonane są ze stali, a oś o niskim profilu, ze stali CrMo.  Pedał opiera się na dwóch łożyskach. Maszynowym i igiełkowym, dodatkowo uszczelnionym z zewnątrz, od strony korby. Cztero wejściowy zacisk zwiększa szansę skutecznego wpięcia się w pedały na trasie. Jest obrotowy i niezależny względem całości korpusu. Dodatkowo wpinanie można wykonywać na dwa sposoby- ruchem stopy do przodu, lub do tyłu.

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race

Profil pedałów jest niski, ale nie zbyt niski i dodatkowo wklęsły, dzięki czemu zapewnia stopie lepsze podparcie. W rogach widoczne otwory do rozkręcenia korpusu

Bloki są elementem łączącym pedał z butem. Przykręca się je do buta, i dzięki temu można wpiąć się w pedał. Kupując pedały SPD należy pamiętać, że są różne rodzaje bloków i nie można ich mieszać do woli.

W pedałach Crank Brothers pełnią one dodatkową funkcję. Regulują kąt przy którym but wypina się z pedała. Dołączone do zestawu bloki oferują 6° płynięcia. Innymi słowy, możemy dowolnie ruszać stopą, bez wpływu na połączenie pedała z butem aż do odchylenia o 6°( 3° w lewo i 3° w prawo). Dostępne są również bloki z płynięciem 0°. W takim przypadku odchylenie stopy  powoduje natychmiastowe wypinanie się- takie bloki należy dokupić. Dodatkowo jeden z bloków (jest oznaczony dwoma czarnymi kropkami) umożliwia zmianę wypięcia przy 15° lub 20°. Montując go do prawego buta otrzymujemy 15°, a do lewego 20°. Ja jeżdżę z wypięciem 15°.

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race

Zwężana oś i znak rozpoznawczy Crank Brothers- zacisk typu egg beater

Wrażenia z jazdy.

Przechodząc na SPD najbardziej obawiałem się tego, że kontakt stopa-pedał będę czuł miejscowo. Jest inaczej, czuję się zupełnie jak na zwykłych platformach. Czasami zastanawiałem się czy jestem wpięty i żeby to sprawdzić podnosiłem stopę do góry- rewelacja. Czułem się swobodnie. Jedynie w ostrych bandach miałem problem z zewnętrzną stopą, bo przyzwyczaiłem się do przekręcania jej podczas zakrętu.

Test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race

Nawet największe, strome tarki nie stanowią już dla mnie aż takiego problemu. Starałem się robić swoje i nie myśleć o tym, że jestem złączony z rowerem, ta myśl trochę mnie przerażała. Przeżyłem już pierwszą glebę i stopy same wypięły się z pedałów

Teraz jest to utrudnione, może gdybym zmienił bloki na 20° problem by znikł, ale tak czy siak chciałem się tego oduczyć. W pedałach platformowych cenię sobie częste ściąganie nogi z pedała. Starałem się nie ograniczać tym, że jestem na SPD i tak samo wypinałem się i wpinałem. Z lewą stopą nie miałem problemów, jednak z prawą musiałem trochę pokombinować, żeby wpiąć się ponownie. Myślę, że jest to do wyćwiczenia i za jakiś czas będzie to dla mnie naturalne.

 

Podsumowanie pedałów Crank Brothers Mallet DH Race

Pedały są jednym z dwóch stałych miejsc kontaktu rower-rowerzysta dlatego powinny bezproblemowe i zapewniać maksimum komfortu- takie właśnie są testowane przeze mnie pedały. Mallety nie rozczarowały mnie w żadnym aspekcie. Jak twierdzi producent, zaprojektowane są do długotrwałej eksploatacji, co ułatwia możliwość prostego serwisu podstawowymi narzędziami. Jeżeli w przyszłości cokolwiek będzie się z nimi działo, jestem spokojny, że mogę wymienić w nich piny, łożyska i sprężynę uzyskując praktycznie nowy pedał.

 

 

Zalety

  • Prosta budowa
  • Wpinanie z czterech stron
  • Jakość wykonania
  • Wygląd
  • Łatwy serwis i dostępność części wymiennych

Wady

  • Cena

 

Podsumowując test Giro Chamber i Crankbrothers Mallet DH Race mogę powiedzieć, że oba produkty są przemyślane i odpowiadają na potrzeby rowerzystów. Jeżeli przy wyborze butów i pedałów zależy Ci na największej funkcjonalności, a cena schodzi na drugi plan to zestaw ten zaspokoi Twoje potrzeby. Zachęcam do przejrzenia asortymentu sklepu Bikester- jest on naprawdę duży. Znajdziesz tam pozostałe buty Giro, pedały CrankBrothers i wiele innych.

Link do pedałów-Pedały

link do butów- Buty

 

Czekam na Wasze pytania pod spodem, w komentarzach. Chętnie odpowiem na pytania o testowane produkty i wrażenia z jazdy na SPD po kilku latach jazdy na platformach.

 

 

 

 

 

 

Przechodzę na SPD! Po wielu latach czas na zmiany

W życiu każdego rowerzysty przychodzi czas na zmiany. Właśnie przygotowuje się do jednej z nich. Po wielu latach jazdy na platformach, przechodzę na SPD!

Pierwszą ogromną dla mnie zmianą było przejście z jazdy na sztywnym rowerze, na rower z pełnym zawieszeniem. Było to absolutnie uczucie nie do opowiedzenia. Zmiana systemu pedałów, przez wielu porównywana jest właśnie do tego. Nie powiem, że przez te wszystkie lata jazdy na platformach jeździło mi się źle- wręcz przeciwnie. Lubiłem korzystać z faktu, że do woli mogę zdjąć sobie wewnętrzną nogę przy ostrych zakrętach czy bandach. Jednak przydarzyła się dobra okazja, wymówka, żeby wypróbować czegoś nowego. Mam tu na myśli moje buty, które uznawane są za najlepsze buty do pedałów platformowych- 5.10 Impact. Poddały się one po tych wszystkich latach ostrej jazdy i zawodach. Naprawiałem je już wiele razy, ale są w stanie agonalnym. Moim zdaniem żadne inne buty nie dadzą mi takiej samej przyczepności i stabilności jak te 5.10. Mimo to nie chcę kupować ich ponownie, bo ich budowa nieco się zmieniła, a ich wytrzymałość pozostała na tym samym poziomie- niskim.

Skoro nie chcę kolejnych butów na platformy to wybór jest prosty.

Nie trudno domyśleć się, że w takim wypadku skazany jestem na SPD. Pedały SPD polegają na tym, że posiadając specjalne buty, możemy się do nich wpiąć. Dzięki temu mamy absolutną pewność, że nawet gdy trasa po której jedziemy jest bardzo trudna, to nasze buty zawsze pozostaną na swoim miejscu. Jest to ogromna zaleta- jednocześnie też wada.  Nie musimy starać się, żeby utrzymać stopy na swoim miejscu, przez co trochę się rozleniwiamy. Może ucierpieć na tym nasza technika jazdy. Jak to będzie u mnie, zobaczymy na trasie.

Jakie są moje obawy?

Mimo wszystko trochę martwię się o moje pierwsze dni na nowych pedałach wpinanych. Podejrzewam, że wyrobienie sobie nawyku wpinania/wypinania będzie najtrudniejszą częścią. Oprócz tego nastawiam się na same pozytywne doświadczenia. W tym sezonie parę razy zdarzyło mi się zjeżdżać trudne technicznie elementy z jedną nogą na pedale, lub z obiema ale w niekomfortowej pozycji. Po zmianie mam nadzieję już więcej tego nie doświadczyć.

Czas pokaże czy była to dobra decyzja. Póki co jestem podekscytowany i nie mogę się doczekać. Więcej informacji o wyborze moich butów na profilu facebook już wkrótce.

 


O jeździe na platformach w porównaniu do SPD pisałem tutaj. Test butów 5.10 również na blogu, tutaj.